POCZĄTKI BYWAJĄ TRUDNE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

– Wytrawiacz… bond – po chwili…,
Nerwowa dłoń Doktora czekała wyraźnie zniecierpliwiona, aż łaskawie podam aplikator z bondem.
– Zaraz, zaraz, już… cholera, które to?! – myślę zagryzając pod maską dolną wargę.

– PA2 i kulka
– PA2? kulka? Boże, gdzie tego szukać! – Czy to to Panie Doktorze?
Zabrał – właściwie wyrwał, ignorując pytanie. Więc chyba dobrze podałam.

To właśnie był mój największy problem. Nie wiedziałam jak wygląda to o co mnie proszą, ba, nie wiedziałam nawet, w której szufladzie leży…  ale w porządku, może sprawdzają moją odporność na stres, a potem wreszcie będę mogła spokojnie zapoznać się z gabinetem, myślałam.  Nagle, usłyszałam dotąd nieznany mi jeszcze dźwięk, to był telefon.
– Proszę odebrać.
– To przecież potrafię, pomyślałam z ulgą. Słuchawka, guziczek, odbieram i … bach! ZAPOMNIAŁAM JAK NAZYWA SIĘ GABINET W KTÓRYM PRACUJĘ!
Po chwili chwili ciszy wykrztusiłam z siebie „gabinet stomatologiczny, słucham”.
Uff, sytuacja uratowana:)

Jak widzicie, początki bywają trudne. Zwłaszcza kiedy ma się świadomość, że nic się nie wie. I to nie tak, że się nie przygotowałam… ja dopiero zaczynałam.
Co prawda zarówno ja jak i druga strona zdawała sobie sprawę, że jestem zielona w temacie i w pełni to akceptowała, bo przecież to mój pierwszy dzień i wszystkiego się nauczę, jednak czułam się głupio. Wiecie, to tak jak za czasów podstawówki, gdy stoicie pod tablicą próbując rozwiązać zadanie, ale zwyczajnie wam nie idzie.

A wy jak zaczynaliście? Jak wspominacie pierwszy dzień w pracy?:)

*źródło grafiki: pinterest.com

  • Jak bym czytała o sobie 🙂

  • Napisałam taaaaaaki post i wszystko mi się skasowało.
    Pierwszy dzień w nowej pracy jest dużym stresem, mimo iż procedury są takie same, to każdy lekarz pracuje inaczej. Przyzwyczajenia z innego gabinetu, okazują się porównywalne ale tylko tyle. Przy endo i zachowawczej, lekarze używają innych metod, innych narzędzi i innych kombinacji, do których trzeba się przyzwyczaić. Nawet system dezynfekcji i sterylizacji, gdzie w poprzednim gabinecie był bardzo rygorystyczny, w nowym może okazać się niekompletny i wart poprawy, ale jak się odezwiesz to Cię skrytykują i zaczną obgadywać. Lekarze, często są niewyrozumiali dla nowej asysty, zwracają uwagę w sposób porażający. Jednakże uważam, że na samym wstępie trzeba pokazać swoją cenę, swoją pewność siebie i nie dać się po prostu.

  • Anna S, dziękuję za Twój komentarz. Kilka razy byłam świadkiem niestosownego(delikatnie mówiąc) zwracania uwagi przez lekarza, nowej asystentce w obecności pacjentów, co zdecydowanie nie powinno mieć miejsca. Mało tego wiele dziewczyn skarży się, że lekarze przychodząc do pracy wyładowują na nich swoje nerwy spowodowane prywatnymi problemami i niejednokrotnie narzędzia "latają" w powietrzu. Dlatego masz rację, pewność siebie przydaje się w tym zawodzie. Czasem tylko trzeba jeszcze nauczyć innych szacunku do drugiej osoby, ale na szczęście nie jest to rzecz niemożliwa:) oby jak najmniej takich sytuacji:)

  • Mój pierwszy dzień był lajtowy jak dobrze pamiętam(było to jakieś4 lata temu) ale może dlatego że przychodziłam dwa dni przed rozpoczęciem pracy i pisałam sobie na kartce co się z czym rozrabia i rozeznałam się co gdzie stoi. Lekarka jest bardzo wyrozumiała choć dużo teraz już wymaga mam często odpytki z łaciny :-P, Najbardziej bałam się pierwszego wyrywania nie wiedziałam jakie kleszcze podać. 🙂

  • Odpytki z łaciny… ambitnie:)

  • Lalka

    heheheh:D
    ja dostawałam bure za wszystko:D ze kubka nie postawiłam dla pacjenta, ze ssak wypadał z rurki a wszystko było nowe i niewyrobione i bałam się mocniej docisnąć żeby czegoś nie złamać:D masakra.. że pacjent ma być na ścieśle określony czas umiówiony bo przecież gabinet musi zarabiać a po miesiącu zmiana zdania o 180 stopni że tak zapisuje pacjentów że nawet chwili na herbate nie ma..
    przyszłam z biura z piekarni na stanowisko asystetnki i byłam kompletnie zielona:D miałam za to duże doświadczenie jako pacjent stomatologiczny:D po kanałówce, trzech ekstracjach 8, z aparatem dentystycznym na zębach:D
    hehehe jak sobie przypomnę to nie wiem czy płakać czy się śmiać:D
    a po 5 latach usłyszałam że jestem za głośna.. że za głośno chodzę, za głośno zamykam szafki i szuflady, że nie tak rozmawiam z pacjentem, że przy zabiegu mam być cicho i nie podrzucać pomysłów co podać do wypełnienia.. że źle wywołuje pacjenta z poczekalni (a prosiłam " Pani/Pan imię zapraszam do gabnetu) pozniej na szkoleniu dowiedziałam się ze dobrze robiłam bo przy ochronie danych osobowych nie można po nazwisku).. aj dużo by wymieniać..
    zmieniłam prace i nowy pracodawca nie narzeka na mnie.. a wręcz jest pod wrażeniem mojego doświadczenia:D
    teraz jestem po szkole asystenckiej i higienicznej:D i wciąż uczę się nowych rzeczy..
    życzę wszystkim początkującym wyrozumiałego i cierpliwego pracodawcy:D